niedziela, 1 lutego 2015

2. Iść spać w szoku. I łzach.

Była już 17:30. Obudziłam się. Spostrzegłam ,iż chłopak , którego od dzisiaj mam nazywać bratem siedzi tuż obok mnie , więc chwyciłam go za rękę. Sama nie wiem czemu.
-O.. Już się obudziłaś- Zapytał zdziwiony. -zawsze tyle razy mdlejesz?
Ach tak! Weronika nowy rekord życiowy! Aż dwa razy w ciągu dnia zemdlałaś! Zgłoś się po odbiór nagrody..
-Um..Nie..- szepnęłam cicho, prawie niesłyszalnie. Byłam mocno zawstydzona.
-Dobra, dobra.. Wstawaj.- Powiedział podając mi rękę, by było mi łatwiej wstać.
-Poco?- zapytałam, łapiąc jego rękę i wstając.
-No muszę Ci wszystkich przedstawić , nie?- odparł.
-Yhym.- mruknęłam cicho z myślą ,że nie usłyszy.
Złapał mnie za nadgarstek i przeciągnął mnie przez cały salon ,by wyjść na taras.
-O Weroniczka!- wykrzyknął radośnie pan Gregory. Ten człowiek jest taki pozytywny.
-To jest mój i twój tata Gregory. Tam stoi- tu pokazał na kobietę o blond włosach w koku,z białą koszulą w kwiaty i w jasnych jeansach- moja i twoja mama Saar.
-A tam?- zapytałam nieśmiało, pokazując na dziewczynę wąchającą kwiaty.
-To jest Laura. Moja i twoja siostra.
Dziewczyna była szczupłą brunetką o dużych, zielonych oczach. Ubrana była..zwyczajnie ,a mimo to ładnie. Miała jasne jeans'owe rurki, bordową bluzę i czarne Vans'y.
Chciałam do niej podejść ,ale byłam zbyt słaba. Nie doszłabym.
-Chodź oprowadzę Cie po naszym domu.- Powiedział mój brat. Jezu jak to dziwnie brzmi.
***
Dom był śliczny. Naprawdę. Wreszcie doszliśmy do ostatniego pokoju na który czekałam najbardziej.
-A to Twój pokój.- Powiedział Martin otwierając drzwi.
To pokój w którym się obudziłam. Teraz wydawał mi się jeszcze ładniejszy.
-Jejku..Ślicznie tu.- Powiedziałam rozglądając się po całym pokoju.
Nagle po domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
-To ja już idę. Jakby co to będę albo w salonie, albo na podwórku.
-Aha. Albo, albo, tak?- pomyślałam.- No nic. Wezmę ze sobą laptop i wyjdę na świeże powietrze.
Wzięłam z biurka wcześniej wspomnianego laptopa i wyszłam na mój mały balkon. Wcale nie z zamiarem podsłuchiwania. No dobra. Tak troszkę.
Usiadłam na kanapie ogrodowej, stojącej na środku balkonu ,a laptopa położyłam na małym stoliku.
Postanowiłam ,że zaloguję się na Facebook i sprawdzę, czy nikt do mnie nie napisał. Spojrzałam pół okiem na ogród. Nic nadzwyczajnego. Brat (już powoli oswajam się z tym słowem) siedział z jakąś szczupłą blondynką. Zaraz. Co? Brat ma dziewczynę? A to Ci nowina.. Dobra, nieważne. Nie będę podsłuchiwać
Spojrzałam na monitor. Tak jak się spodziewałam. 0 wiadomości. Miałam już wyłączać urządzenie ,ale w tym momencie zadzwonił mój telefon.
-Halo..?- Powiedziałam nieśmiało do słuchawki. Numer był nieopisany. Zawsze bałam się odbierać od nieznanych numerów.
-O..Wreszcie mam twój numer suko..- Powiedziała z pogardą.
-Przepraszam..?- Odparłam, prychając śmiechem.- Jak śmiesz mnie tak nazywać? Kim ty jesteś, by mnie tak nazywać?
-Och..Czyli już o mnie zapomniałaś? To ja twoja 'najlepsza przyjaciółka' Nikola.- Rzuciła pogardliwie.
-N-Nikola? Skąd ty do cholery masz mój numer!?- Krzyknęłam na cały głos. co ona sobie w ogóle wyobraża?
-Czyli jednak pamiętasz..-Miałam wrażenie jakby się uśmiechnęła.
Nie miałam już ochoty rozmawiać ,więc się rozłączyłam. Łzy napływały mi do oczy. Jak można być takim człowiekiem? Do niedawna mówiła ,że jestem jej najlepszą przyjaciółką i nic tego nie zmieni. A teraz? Jednak jej zachowanie świadczy o niej i o jej wychowaniu. Wzięłam jedną chusteczkę z pudełka na chusteczki i lekko dotykając oka wycierałam łzy. Miałam ochotę rzucić telefonem o ścianę ,ale nie jestem na tyle głupia ,by niszczyć sobie telefon ,więc wzięłam kwiatka z wazonu i wyrwałam wszystkie jego płatki. Niczemu nie był winien ,ale to nie moja wina ,że stał najbliżej.
Zeszłam na dół do kuchni i pierwsze co ,to otworzyłam zamrażalkę i wyciągnęłam z niej lody o smaku oreo. Podeszłam tylko jeszcze po łyżeczkę i rozsiadłam się na kanapie włączając telewizor (tak wiem, szybko się zadomowiłam).
Jeśli miałabym oceniać to, co było w telewizji ,oceniłabym na mocne 1. Albo wiadomość, albo telenowele. Czy ja wyglądam na 90-sięcio letnią babcię, która non-stop ogląda telenowele i w dodatku interesuje się giełdą? Zgaduję ,że nie. Cóż, nie za dużo miałam do wyboru to z dwojga złego wybrałam te telenowele. Po domu znów rozległ się dźwięk dzwonka. Wywróciłam oczami i poszłam do brata spytać się czy mogę otworzyć ,bo wiedziałam ,ze on i tak ,by tego nie zrobił. Ma lepsze zajęcia. Jako ,iż mi pozwolił to podeszłam szybkim marszem do drzwi i otworzyłam bez patrzenia w wizjer.
-Kim jesteś?- Powiedział brunet stojący przede mną.
-Ja..-Głośno przełknęłam ślinę.-Um..
-Dobra, nieważne.-Przepchnął mnie na bok.
Jaki cham! Z kim zadaje się mój biedny brat..
-Debil..-Mruknęłam pod nosem.
-Coś ty powiedziała!?- burknął w moją stronę, przy czym wrócił się i zaczął mną szarpać.
Mój strach był nie do opisania. Taki bardzo dobry początek mieszkania tu. Ot co.
Na szczęście Martin zauważył całe zajście. Szybko przybiegł i odciągną go ode mnie. Na szczęście.
Ja pobiegłam szybko do swojego pokoju. Byłam przerażona. Całe ręce mnie bolały od jego ścisku. Auć.
Gdy byłam już w pokoju, zamknęłam drzwi na klucz. I siedziałam tam do dwudziestej ,by potem wyjść ,żeby się umyć i iść spać. Iść spać w szoku. I łzach.
-----------------------
Hej,hej ;)
Dziś rozdział chyba dłuższy ;) mam nadzieję ,że przypadnie wam do gustu :)
4 kom= 3 rozdział

4 komentarze:

  1. dobre opowiadanie!
    takie uczuciowe

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozkręca się! :)
    Ktoś poprzednio się czepiał znaków interpunkcyjnych, a nie wyjaśnił nawet o co mu chodzi :D ale ja ci powiem. Przecinek stawia się zaraz po wyrazie i następnie daje się pauzę i resztę zdania :) Ale te ludzie teraz są, chodzi im o wszystko, a jak przyjdzie co do czego trzeba się samemu domyślić :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam za spam, aniołku :( x

    " Lana jak każda nastolatka miała swoje tajemnice i sekrety, bardziej i mniej wstydliwe. Ale gdy ostatnią deską ratunku okazał się Louis, mogła spodziewać się poważnych konsekwencji. Gdy po latach przystojny brunet zjawia się po to co jego, ona popada w chorobę. Ostatnim razem kiedy się widzieli była piękną, szczupłą brunetką, której pewnosć siebie była znakiem rozpoznawczym.
    Tomlinson, bogaty dziedzic prestiżowej firmy, która była dumą jego ojca skrywa pewne sekrety ,a by je ukryć potrzebuje brunetki, która staje się jego niewolnicą. Louis wstydzi się tuszy dziewczyny i postawia pewien warunek.
    Jak to jest odkryć wszystkie tajemnice anoreksji i bulimii ? Jak te dwie podstępne choroby potrafią zniszczyć czyjes życie ? Czy Lana sprosta zadaniu i schudnie kosztem własnego zdrowia ? Jak oszuka Louisa ?


    Zapraszam
    Tutaj Link http://fatff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Coraz ciekawiej!! Pisz dalej ^^ Jestem ciekawa co będzie dalej <3

    OdpowiedzUsuń