Obudziłam się w dużym pomieszczeniu o ścianach koloru pastelowo fioletowych. Pokój miał większość mebli w kolorze bieli. Ja leżałam na wielkim łóżku. Pierwsze co zobaczyłam to nie był kolor ścian czy mebli tylko to, że po mojej stronie ktoś siedział , lecz nie wiedziałam kto. Była to albo dobrze zbudowana kobieta,albo słaby mężczyzna.Lekko się podniosłam , by zobaczyć kto tam siedzi. Jeden mój ruch i ta osoba zorientowała się , że już jestem przytomna.Odwrócił się w moją stronę i myślałam, że znów zemdleję.
-Wszystko dobrze? Nic Cię nie boli? Jak się czujesz?- zadał tyle pytań , a ja zapomniałam jak używa się języka. Też sobie wybrał moment.
-Ja...ten no...umm...yyy..- Nie wiedziałam jak dobrać słowa by zdanie brzmiało sensownie.-Ty przecież..Ale jak... nie wierzę...
-Ale co?
-MARTIN GARRIX!-Wykrzyknęłam najgłośniej jak mogłam , ale jak na tamtą chwilę nie było to zbyt głośne.
-No cześć.- uśmiechnął się zabawie
-Ale...Jak?- zapytałam kompletnie nie wierząc w to co się dzieje.
-Nie mów , że muszę Ci mówić skąd się biorą dzieci.- Powiedział bez nadziei
-Nie!- wykrzyknęłam przerażona
-Ty już mnie znasz teraz ty się przedstaw.- Powiedział przyjaźnie chłopak.
- Weronika Kot.- Powiedziałam i uśmiechnęłam się najładniej jak potrafiłam.
-To schodzimy na dół?- Powiedział prosto z mostu co wywołało u mnie mały chichot.
-Tak.- Odparłam i usiadłam ,by zejść z łóżka.
Postawiłam jedną nogę ,a potem drugą na podłogę. Zaparłam się ręką i ustałam. Odwróciłam się w stronę chłopaka i chciałam iść w jego stronę jednak nie było mi to dane- upadłam. Miałam nogi jak z waty , więc czemu tu się dziwić? Martin szybko do mnie podszedł i podał mi rękę , bym wstała. Tak też zrobiłam.
-Dzięki.- powiedziałam próbując się uśmiechnąć. Cóż... Nie za bardzo mi to wyszło.
-Nie ma za co. Muszę się tobą opiekować. - to było takie słodkie , serio. Wziął mnie pod ramię i przeszliśmy tak całe schody. Co prawda i tak prawie dwa razy się wywróciłam.
Gdy byliśmy już w połowie schodów słyszałam rozmowy i śmiechy , ale gdy byłam na dole to wszystko było dwa razy głośniejsze.
-O! Już się obudziła!- Powiedziała moja mama.- Chodź tu do nas.
Podeszłam do mamy nieśmiałym krokiem. Obejrzałam we wszystkie strony i popatrzyłam na wszystkich- coś mówili , ale nie wiem co. Nie słyszałam nic. Kompletnie nic , prócz głuchej ciszy.
--------------------------------------------------------------
Cześć, cześć ;p Rozdział krótki ,ponieważ nie będę mieć czasu ,by pisać za dużo i w krótkim czasie ,bo ferie mi się kończą :C
I tu pytanie do was :
Wolicie dłuższe rozdziały co tydzień,bądź 2 ,czy krótkie co parę dni? Hmm?
3 kom = 2 rozdział :)
Fajnie się zaczyna :) Pisz dalej!
OdpowiedzUsuńTrochę źle się czyta przez tą interpunkcję. Hmm.. temat początkowy, czyli pierwszy dział bardziej powinien wprowadzać w pisany świat, a Ty wszystko tak.. napisałaś, że nic nie wiadomo ;/
OdpowiedzUsuńRozumiałabyś gdybyś przeczytała prolog. A co do interpunkcji to może i nie zawsze stawiam przecinki tam gdzie trzeba ,bo ja orłem z j.pol nie jestem ,ale będę starała się poprawić :) Dzięki za taki ,a nie inny komentarz ,bo wolę wiedzieć co komu tu nie pasuje i to poprawić :)
UsuńSuper! Rób więcej ;) ( i tak wgl coraz ciekawiej! :3)
OdpowiedzUsuń